Od kilku już lat intryguje mnie to i zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się ustalić kim byli ci ludzie - raczej nie, ale za to mogę sobie wyobrażać do woli "jak to było naprawdę" :)
Fakty są takie:
chyba nie było mnie jeszcze na świecie, a może już byłam, ale taka całkiem mała i głupia, że nic nie wiedziałam, co się dzieje wokół mnie. Wtedy oczywiście nic nie wiedziałam i nawet mnie to nie interesowało. Mój tato przekopywał kiedyś ogródek przy naszym starym domu, ogródek to raczej mało powiedziane - ogród - dość spory, jak na mieszkanie komunalne, no i tak kopiąc natrafił widami na takie coś - złotą obrączkę z grawerem. Obrączka była stara, ale w całkiem dobrym stanie, złoto niskiej próby i do tego z jednej strony dosztukowane dziwne coś, może miało chronić przed kaleczeniem, bo obrączka ma dość ostre ranty. Taki mały skarb i chyba tyko dlatego, że nie było co z tym zrobić, albo że coś zrobi się z tym później, przechowała się do dziś, razem z innymi rodzinnymi "drogocennymi" pamiątkami.
Historia nr 2: ponoć moja siostra znalazła go uszkodzony na podwórku przy naszym starym domu - grzeczne dziecko odniosło znalezisko rodzicom, a ci z racji takiej, ze pierścionek bez oczka, uszkodzony, bez wartości, a jednak - dołożyli do niedawno znalezionej obrączki. Dodam, że pierścionek jest kobiecy, złoto również niskiej próby i oba te skarby pochodziły jeszcze chyba z czasów "za Niemca".
Kiedy ja to znalazłam? dokładnie to nie wiem - kilka lat temu, znalazłam oba razem (raczej wygrzebałam, niż znalazłam), więc dla mnie one od zawsze były spójne, połączone ze sobą i miały jakąś magiczną moc - jaką? tego też nie wiem, ale...
- pierścionek pasuje na mnie idealnie - to raz,
- dwa - obrączka ma grawer: E. K. 21.10.1907
- 21.10 - to dzień i miesiąc moich urodzin!!! - to trzy :)
No i jak tu sobie nie dopowiadać dziwnych i tajemniczych historii o dwojgu zakochanych w sobie małżonkach, których miłość trwa po wsze czasy???? W końcu sama obrączka ma więcej niż sto lat!
Na dowód tych opowieści załączam zdjęcia:
